O autorze
Jestem reżyserem filmowym i wykładowcą uniwersyteckim na NTNU w Trondheim.

Rzut oka z Północy

Protest przeciwko próby przejęcia SN i KRS przez PiS, przed ambasadą RP w Oslo (22.7.2017).
Protest przeciwko próby przejęcia SN i KRS przez PiS, przed ambasadą RP w Oslo (22.7.2017). Zdjecie: Lukasz Zamaro
Nie nawołujmy opozycji do totalnego zjednoczenia, bo wszyscy na tym stracimy. Odróbmy za to obywatelskie lekcje nie zgadzania się ze sobą i dyskutowania w oparciu o argumenty. Ćwiczyć możemy w internecie.

W 1989 roku wywalczyliśmy prawo do niezgody. To jest ważny rodzaj wolności. Mamy prawo do tego by nie zgadzać się ze sobą bez obaw przed prześladowaniem sądów lojalnych władzom.

Wywalczyliśmy też wolność wyboru prezydenta i rządu. W 2015 Polska zdecydowała się wybrać Andrzeja Dudę oraz PiS. To nie przeciwko ich wyborcom powinniśmy dziś protestować. Nie można potępiać elektorat PiS-u i nazywać ich ciemnym ludem. Często nie zgadzam się z tym, co robi partia rządząca, ale o ile nie łamie konstytucji ma do rządzenia Polską demokratyczne prawo. Nie zapominajmy o tym. Utrzymujące się na w miarę stałym poziomie poparcie dla PiS-u wskazuje, jak istotne jest zrozumienie elektoratu tej partii.

Wielu wyborców PiS czuło, że byli pominięci przez poprzednie rządy w Polsce. Tę grupę trzeba traktować poważnie. 500+, emerytura, mieszkanie+, obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie płac minimalnych, rekordowo niskie bezrobocie – to argumenty trafiające prosto w serce elektoratu PiS. Kolejna istotna grupa wyborców PiS-u to frakcja katolicko – konserwatywna, która w języku partii rządzącej odnalazła bliską sobie retorykę.

Większość tych wyborców nie skieruje swoich sympatii politycznych w stronę PO czy Nowoczesnej. Cztery kolejne lata z neoliberalizmem tym wyborcom nic by nie dały, to nie ich kierunek. Polska potrzebuje umiarkowanie konserwatywnej partii pracy, jaką na przykład w Norwegii jest Arbeiderpartiet (w warunkach skandynawskich określana jako centro-lewicowa). Takie ugrupowanie przyciąga dużą część klasy średniej i niższej średniej klasy, w sumie około 30% wyborców w Norwegii. Nowa partia powinna mieć swoim wyborcom coś świeżego do zaoferowania. Nie wystarczy straszyć Kaczyńskim i psuciem trójpodziału władzy, chociaż SN i KRS to niezwykle ważne instytucje dla demokratycznego państwa i mobilizacja ostatnich tygodni pokazuje ze wielu Polaków te hasła zmobilizowało, to nowe ugrupowanie powinno mieć pozytywny przekaz i ofertę dla tych, którzy czuli się i wciąż czują pomijani przez PO. Np. gwarantowana stawka godzinowa, umowy zbiorowe, programy socjalne, dobrze płatne urlopy rodzicielskie, argumenty przemawiające do każdego, kto chce po prostu uczciwie zarabiać. Miałoby ono szansę zainteresować nie tylko część elektoratu PiS-u, ale i osoby, które zwykle nie stawiają się przy urnach wyborczych.

Dziś jednak to PO lub Nowoczesna są dla wielu Polskich wyborców alternatywą. Część przeciwników partii rządzącej oczekuje, iż w obliczu wspólnego zagrożenia opozycja się zjednoczy. To błąd. Mrzonka tak samo mało realistyczna, jak np. oczekiwanie, że PiS zaprzestanie walki o swój elektorat.

Pozostaje nam korzystać ze swobody, jaką wywalczyliśmy w roku 89 - prawa do niezgody. Do pluralizmu. Ludzie, którzy w ostatnim tygodniu wyszli na ulice protestować przeciwko PiS-owi też różnią się od siebie. Na tym między innymi zasadza się wyzwanie stojące przed KOD-em i innymi organizacjami nawołującymi do protestów. Jak zrzeszać ludzi, którzy politycznie i światopoglądowo są tak odmienni? Rowerzyści, feministki, spacerowicze, wyborcy PO, obrońcy Puszczy Białowieskiej, wegetarianie, wyborcy Razem, działacze LGBT, czasami nawet wyborcy PiS i członkowie stowarzyszeń katolickich – podobnie jak za czarnego protestu oni wszyscy mają powody, by protestować dziś pod sądami. Oczekiwanie, że ci ludzie zjednoczą się pod jednym szyldem, jest złudzeniem. To nie te czasy (miejmy nadzieję), w których opozycja mierzy się z państwem totalitarnym i potrzeba jest niezwykłego kompromisu, aby z tego wszystkiego wyjść. Niegdyś tym kompromisem był Lech Wałęsa.

Dziś, żyjąc w państwie wciąż demokratycznym, można się spodziewać, że demokracja będzie mówić na wiele głosów. I tak być powinno. Może to właśnie wielogłos opozycji okaże się jego siłą? Każdy wyborca będzie mógł znaleźć tego, kto do niego przemawia. W norweskim parlamencie jest obecnie osiem partii politycznych. Próba ograniczenia głosów opozycji i „zawłaszczenia” nie zajętej przez PiS strony sceny politycznej przez PO i Nowoczesną może mieć złe skutki. Alternatywa powstanie na ulicy i przemówi do niższej klasy średniej, skupienie się tylko na PO i Nowoczesnej ograniczy opozycji możliwość zwycięstwa.

Wygrać z PiS-em możemy tylko my, Polacy. Poprzez wybory. Sami musimy to zrobić. Nikt nam nie pomoże, nawet UE grożąc artykułem 7. Możemy to zrobić tylko Ty i ja.
Korzystanie z wolności, którą dostaliśmy w roku 89 to przywilej. Ale demokracja to również odpowiedzialność. Musimy ją wziąć na siebie. Angażując się. Rozmawiając. Przekonując, argumentując. Rozmawiając z ludźmi, którzy myślą inaczej od nas. Nie usuwając ich z naszego grona znajomych, lecz wchodząc w merytoryczną dyskusję. W Polsce obecnie powstają osobne narracje zależnie od upodobań politycznych. Coraz mniej w nich faktów, coraz więcej emocji. Nasz najważniejsze obywatelskie „zadanie domowe” to nauczyć się ze sobą nie zgadzać. Chociażby w Internecie, tak na dobry początek. Obrzucą cię wyzwiskami i zaleją hejtem? Trudno, zniesiesz, trzymaj głowę prosto. Możesz to potraktować jako współczesny rodzaj patriotyzmu.

Nie protestowałem, gdy PiS doszedł do władzy. Wygrali wybory demokratyczne. Nie cieszyło mnie to, ale szanuję wyroki demokracji. Teraz protestowałem przeciwko ich decyzjom nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni, bo nie akceptuje ze łamia nasza konstytucje. 22 lipca spotkaliśmy z Polakami w Oslo, by przed polską ambasadą protestować przeciwko nowym ustawom o SN i KRS. W Norwegii to data symboliczna. 22 lipca 2011 roku Anders Breivik podjął próbę zamachu na norweską demokrację zabijając 77 osób związanych z partią rządząca Arbeiderpartiet (Partia Pracy) i raniąc dziesiątki innych.

Norwegowie odpowiedzieli na ten atak przez większe zaangażowanie polityczne. Po zamachu Breivika, tysiące Norwegów zapisało się do partii politycznych. Nie tylko do Partii Pracy. Bo demokracja mówi i powinna mówić wieloma głosami.


Leiv Igor Devold
reżyser filmowy i wykładowca uniwersyteckim na NTNU w Trondheim.
Trwa ładowanie komentarzy...